Wszystkie recenzje zamieszczone na tym blogu są moją własnością. Nie wyrażam zgody na korzystanie z nich bez mojej wiedzy (na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

piątek, 28 sierpnia 2015

"Szczeniaki też mają ADHD": Liam Creed - Szczeniak, jak labrador ocalił chłopca z ADHD



Liam Creed
Szczeniak, jak labrador ocalił chłopca z ADHD

tł. Andrzej Wajs

Nasza Księgarnia 2011
Wyd. 1
Liczba stron: 283

Seria: ZBLIŻENIA

Moja ocena: 10/10
Recenzja z 2013 r. (pisałam jako amirta21)



Nie ma chyba osoby, która by nie słyszała o ADHD. W Internecie pełno jest informacji czym jest ADHD, jakie są dolegliwości, metody leczenia itd. Ale nie oszukujmy się, jeżeli problem nie dotyczy nas bezpośrednio, raczej nie zadajemy sobie trudu, aby temat zgłębić. Nawet jeśli przez przypadek coś znajdziemy i przeczytamy, wylatuje to nam szybko z głowy, bo zwyczajnie zajmują nas inne sprawy. Ktoś, kto nie zna osoby z ADHD, bądź sam nie jest taką osobą, słyszał tylko suche fakty i nie wie, że jest to tak naprawdę ciężka batalia. Batalia z samym sobą, z otoczeniem, które od razu klasyfikuje i przypina łatkę. Cóż ja też nie wiem jak to jest być osobą dotkniętą ADHD, podstawowe informacje posiadałam, głównie z zajęć w szkole, ale wstyd się przyznać, nie szczególnie mnie interesowało, jak wygląda życie takiej osoby i jej najbliższego otoczenia. Przyznaje, byłam ignorantką, ale do czasu, gdy przypadkowo, w moje ręce wpadła książka pt. Szczeniak, jak labrador ocalił chłopca z ADHD. Na okładce zobaczyłam chłopca, ze szczeniakiem rasy labrador, pomyślałam czemu nie, skoro w historii jest pies, musi być to świetna historia…i wiecie co? – nie myliłam się.

Liam Creed to siedemnastolatek, u którego zdiagnozowano ADHD i to on jest właśnie autorem i bohaterem książki, którą napisał. Osoby z ADHD mają problem z koncentracją, często nie mogą usiedzieć w jednym miejscu, a jemu udało się napisać książkę.

"Każdy, kto zetknął się z ADHD, zrozumie, jaką męką była dla mnie praca nad tą książką. Ale przecież musiałem opowiedzieć swoją historię."

Historia, która opowiedział nam Liam jest wzruszająca i pouczająca. Szczeniak jak labrador ocalił chłopca z ADHD pokazuje jego świat, jego uczucia, jego zagubienie oraz odtrącenie przez otoczenie. Nie ma nic gorszego, niż brak zrozumienia wśród społeczeństwa i rówieśników. Liam był celem wszystkich: lekarzy, którzy bezczynnie rozkładali ręce, nauczycieli, którzy zamiast starać się pomóc, piętrzyli i pogłębiali jego problemy, bo łatwiej ignorować i przypiąć łatkę miejscowego chuligana, społeczeństwo, które unikało go jak ognia bojąc się o własne dzieci, a przy tym zrzucając winę na barki złego wychowania przez rodziców. Z jednej strony nie ma co się dziwić, że swoim zachowaniem zniechęcał do siebie wszystkich i chłopak doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Ale nie tylko chłopak był pozostawiony sam sobie, lecz również jego rodzina, która kochała go bezwarunkowo i cierpiała wraz z nim. Cierpiała, bo zostali sami na polu bitwy i nikt nie umiał im pomóc. W zasadzie determinacja jego matki, doprowadziła do diagnozy.

"I chociaż bez trudu mógłbym się zasłaniać tą chorobą zawsze, kiedy wpadam w kłopoty, jak każdy dzieciak wiem, że narozrabiałem, jeśli narozrabiałem."

I właśnie ta książka, ta konkretna historia pokazuje jakie było życie Liama przed i po diagnozie. Z perspektywy czytelnika nie była to łatwa droga, zwłaszcza, że od normalnego życia, dzieliły go jego własne bariery.  Kiedy wszystko wydawało się stracone, znalazł się ktoś, kto uwierzył w Liama i dał mu szansę na zmianę siebie i swojej przyszłości. Chłopak wraz z innymi dzieciakami z tzw., problemami przystąpił do projektu, w którym miał wcielić się w rolę trenera psów, które w ostateczności trafiają do osób niepełnosprawnych. Nie było to łatwe, zwłaszcza dla kogoś kto ma problem z koncentracją. Popełniał błędy, na których się uczył, zaczął rozumieć siebie i innych, przestał koncertować się na samym sobie, a zaczął dostrzegać inny świat, w którym ludzie mimo złego losu nie poddają się. Osoby, które poznawał dodawały mu kopa do jeszcze większej motywacji. Nie małą rolę odegrał też jego podopieczny Aero, biszkoptowy labrador. Między nimi powstała więź, dzięki której oboje stali kimś lepszym. 

Liam dostał szansę, którą wykorzystał, a także wytrenował super psa, który dał odrobinę samodzielności tym, którzy jej potrzebują. Choć naprawdę nie wiele osób w niego wierzyło (wychowawca i rodzina) to jak sam podkreślał, wszystko co osiągnął i wszytko czego dokonał zawdzięcza labradorowi. Był jego lekcją, przyjacielem, ale także uczniem. I choć trudno było się mu rozstać z Aero, to wiedział, że taka była ich wspólna misja dla wyższego dobra. Kolejny przykład tego, że pies jest najlepszym przyjacielem człowieka. Chłopak przeszedł długą drogę, aby wydorośleć i to czuć czytając jego książkę. Ale na tym się nie kończy jego praca nad sobą i własnym zżyciem, ADHD  nie znika i trzeba walczyć cały czas, bez ustanku.

"Mówiłem to przedtem i powiem jeszcze raz: wszystko zawdzięczam temu psu."

Jest to książka na swój sposób chaotycznie poukładana i dająca ogromne pole to przemyśleń. Pozwala zgłębić świat, który z boku może wydawać się nam niezrozumiały, przez co łatwiej osądzać, niż rozumieć. Mnie otworzyła oczy. Czasami doprowadzała mnie do śmiechu, ale częściej do łez. Polecam tę książkę wszystkim, bo naprawdę potrafi pokazać, to co na pierwszy rzut oka jest nie widoczne lub pozorne. Wspaniała lekcja, dla każdego.

9 komentarzy:

  1. Przyznam, że ja również nigdy nie zapoznałam się dokładniej z problemem tej choroby, bo tak jak mówisz, kiedy coś nas nie dotyczy, po prostu o tym nie myślimy. Ale wydaje mi się, że jednak warto wiedzieć więcej. Na pewno przeczytam tę książkę ;)
    http://alejaczytelnika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam takie wzruszające książki, gdzie występują również zwierzęta. Czytałam kilka tego typu i mnie urzekły, więc muszę sięgnąć i po tę lekturę. :)

    http://recenzandia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. naprawdę warto moim skromnym zdaniem :)

      Usuń
  3. Uwielbiam tego typu książki, więc jak tylko znajdę ją w bibliotece to ją przeczytam.
    Moja mama jest przedszkolanką i co jakiś czas ma w grupie kogoś z ADHD. Takie dzieci są bardzo rozbrykane ale podobno jak się już trochę uspokoją, to się tulą do innych :)
    Pozdrawiam
    http://mylittlebigreviews.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz racje, ja także nie zwracałam większej uwagi na ADHD, bo nie mam z nim styczności na co dzień. Gdy przeczytałam, że książkę napisał siedemnastoletni chłopak z ADHD otworzyłam szeroko oczy, naprawdę godne podziwu. Historia brzmi bardzo wzruszająco i na pewno bardzo porusza i daje nowe spojrzenie na ADHD, na pewno rozejrzę się za tą pozycją :)

    Nominowałam Cię do mojego autorskiego tagu: Dookoła świata BOOK TAG! :) Więcej u mnie na blogu: http://w-swiecie-fikcji.blogspot.com/2015/08/dookoa-swiata-book-tag-autorski-tag.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, za to już mu się należą wielkie brawa :) Dziękuję za nominację :)

      Usuń
  5. bardzo ciekawe, możliwe, że sięgnę po tą książkę,bo już o niej słyszałam :)
    http://zatrzymacchwileulotne.blog.pl/- zapraszam, skomentuj jeśli coś Ci się spodoba ;)

    OdpowiedzUsuń