Wszystkie recenzje zamieszczone na tym blogu są moją własnością. Nie wyrażam zgody na korzystanie z nich bez mojej wiedzy (na mocy Dz.U.1994 nr 24 poz. 83, Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych).

niedziela, 26 lutego 2017

Kim Holden - Promyczek






Kim Holden

Promyczek

tł. Katarzyna Agnieszka Dyrek

Filia 2016

586 s.

Ocena: 9/10
Wyzwanie: 2/52/Tytuł jednowyrazowy







Książka, o której chcę Wam dzisiaj napisać jest dla mnie wyzwaniem. Mogłabym ją po prostu opisać kilkoma słowami choćby takimi: genialna, wspaniała, nadzwyczajna, niesamowita, ale wiecie co? To za mało. Ta powieść „wstrząsnęła moim światem”.

 Każdy ma jakieś tajemnice… i to jest najświętsza prawda. Jedni chcą ukryć swoją przeszłość, inni naginają teraźniejszość, a jeszcze inni nie mówią nic i cenią każdą chwilę swojego życia. Wyznanie najskrytszej tajemnicy może wyzwolić, uzdrowić, oczyścić, ale może mieć także destrukcyjny wpływ na życie każdego, kto znajdzie się w jej zasięgu.

 Kate  jest dziewczyną, która przeszła wiele, można by powiedzieć, że zbyt wiele jak na młodą osobę. Niejednego człowieka taki splot zdarzeń mógłby zniszczyć, pozbawić sensu życia, zmusić do poddania się. Dziewczyna jednak, jakby na przekór wszystkim, jest osobą pełną życia, roztacza wokół siebie mnóstwo pozytywnej energii, którą zaraża każdego. Nie bez powodu jej najlepszy przyjaciel Gus nazywa ją Promyczkiem. Kate jest nie tylko bystra, zabawna, ale także uzdolniona muzycznie. Gdy tylko opuściła swoje rodzinne San Diego i przeniosła się do Grant swoją osobowością, pasją i uwielbieniem do kawy podbiła serca nowo poznanych ludzi, którzy stali się w szybkim tempie jej przyjaciółmi. Dziewczyna ma wiele mocnych stron, ale jest jedna rzecz, która nie pozwala jej się zakochać. Nie wierzy w miłość. Jednak los jest przekorny i na jej drodze postawi przystojnego Kellera. Co z tego wyniknie? "Promyczek" to książka, która pokazuje nam czym jest prawdziwa przyjaźń, odkrywa kolory miłości, ale przede wszystkim uczy, że nigdy nie należy się poddawać i warto walczyć o swoje marzenia. Szczerze zaprzyjaźniłam się z Kate. Jest osobą, która roztacza mnóstwo pozytywnej energii, zaraża optymizmem, napełnia nadzieją. Taki właśnie Promyczek, którego nie da się nie lubić, nie kochać. Nie miała łatwego życia, a jednak to jej nie złamało. Jest otwarta na nowych ludzi, motywuje ich do działania, kibicuje i każdy to czuje. Gus jest najlepszym jej przyjacielem, znają się jak łyse konie, darzą szacunkiem i miłością, której nie sposób mi wytłumaczyć (trzeba po prostu przeczytać książkę). Gus zna jej przeszłość, wspiera, akceptuje i od niej otrzymuje to samo, a nawet więcej. Kate jest dla niego muzą, a on dla niej częścią życia. Gdy przyjeżdża do Grant od razu znajduje grono przyjaciół. Chcąc nie chcąc odmieniła  ich życia, można by rzecz, że ich ukształtowała na nowo, wydobyła z nich to co najlepsze. Jednak pod tym obrazem pozytywnych emocji, jest serce, kruche i zbolałe, a jej przeszłość to niejedyna tajemnica jaką skrywa. Jest coś o czym nawet nie powiedziała Gusowi. Gdy poznaje Kellera, czuje do niego pociąg, nie tylko ten seksualny. Jednak chłopak, także ma przeszłość i tajemnice. Oboje bezwiednie się w sobie zakochują, jednak Kate nie chce się do tego przyznać. To Keller jako pierwszy odkrywa przed nią swoje tajemnice. Dziewczyna wspiera go, motywuje i uświadamia, że jeżeli sam nie zacznie walczyć o własne pragnienia i szczęście to nikt tego za niego zrobi. Keller wie, że Kate coś do niego czuje ale nie rozumie jej zachowania i rezerwy. W końcu pokonana, wyznaje mu prawdę, która jest druzgocąca nie tylko dla chłopaka, ale również dla mnie, zwykłego czytelnika. Kate po raz pierwszy pokazuje swoją słabość.

 Pokochałam tę powieść choć przeczuwałam, że coś jest nie tak. Przeczucia okazały się słuszne, jednak mimo przewidywalnych zdarzeń (po pewnym czasie), historia uderzyła we mnie emocjonalną bombą. Zryczałam się okrutnie, bo naprawdę pokochałam Kate jak siostrę, najlepszą przyjaciółkę. Zakończenie jakie przewidziała dla niej Holden bardzo mnie zasmuciło, stwierdziłam wręcz, ze jest cholernie niesprawiedliwe (ale czy nie takie jest prawdziwe życie?) i czułam wszystko to co czuli wszyscy bohaterowie tej powieści. Autorka genialnie poprowadziła narracje, stopniowała tempo akcji, emocje, ale przede wszystkim doceniam tę powieść za próbę wyprowadzenia czytelnika na manowce. Przyznaję początkowo miałam inne teorie dotyczące Kate i jej tajemnicy, dopiero później zaczęłam przeczuwać o co naprawdę chodzi i niestety to się potwierdziło.

„Promyczek” to niezwykle udana powieść i Holden dołącza do grona moich ulubionych autorów.  Mam nadzieję, ze nie zdradziłam zbyt wiele, a teraz zabieram się za drugą część „Gus”.  Z czystym sumieniem GORACO POLECAM!

niedziela, 15 stycznia 2017

Nicholas Sparks – „Wybór”


Nicholas Sparks

Wybór

Tł. Elżbieta Zychowicz

Albatros 2013

398, [2] s.


Ocena: 7/8

Wyzwanie: 1/52/1. Autor jest mężczyzną




Nowy Rok rozpoczynam książkę w klimacie romantycznym. Odkąd zekranizowano książkę, miałam na nią ogromną chęć. I stało się. Zapewne część z Was, jak nie większość, o książce lub filmie słyszała, bądź nawet zdążyła się z ta historią zapoznać, dlatego też ta recenzja jest dla tego drugiego grona, która nie miała okazji, chęci, bądź wciąż się waha. Będzie krótko i bez zagłębiania się w szczegóły.

Króciutkie tło książki. Jednym z bohaterów tej książki jest Travis Parker. Travis jest człowiekiem, któremu do szczęścia nie wiele jest potrzeba: ma pracę, którą lubi, wiernych przyjaciół i swój wymarzony azyl zwany domem. Jest człowiekiem, który nie stroni od towarzystwa kobiet, ale również nie angażuje się w stałe związki. Jak to zwykle bywa w tego typu historiach, dla równowagi musi być również postać kobieca. Do domku obok wprowadza się Gabby Holland, która w swoim życiu pragnie stabilizacji oraz spełnienia się jako matka i żona. W przeciwieństwie do Travisa, od kilku lat jest w związku z tym samym facetem. Na pozór nic ich nie łączy, w zasadzie zdaja się być swoimi przeciwieństwami, ale czy aby na pewno? Jak rozwinie się ich znajomość? Czy w ogóle ma szansę przerodzić się w coś więcej niż relacje czysto sąsiedzkie? Na te pytania możecie znaleźć odpowiedź, tylko w jeden sposób – mianowicie należy przeczytać tę książkę. Czy warto?

Czy warto po tę książkę? Kto czytał cokolwiek Sparksa, ten wie czego może się spodziewać. Powieść została podzielona na dwie części. Pierwsza opisuje początki znajomości, druga jest punktem wyjścia prologu, kontynuacją, która nie zapowiada się  optymistycznie. Co do postawionego pytania: moim zdaniem książka ta zasługuje na uwagę, mimo, iż nie wylałam tony łez tak jak było w przypadku np., „Jesiennej miłości”. W tej historii jest coś, co przykuwa na tyle uwagę, że trudno przerwać czytanie. Może to ten małomiasteczkowy klimat, który czaruje spokojem i pewnego rodzaju niezwykłością? O dziwo atutem może być dość banalna historia, ale nie aż tak bardzo odbiegająca od realiów życia codziennego? A  może to zwyczajnie dialogi wywołujące uśmiech na twarzy? Jednak największą zaletą tej powieścią moim zdaniem są jej bohaterowie, zyskujący moją sympatię od samego początku. Wydają się być autentyczni, naturalni. Dzieje się między nimi chemia, ale nie jest ona mdła czy nachalna, jak to w niektórych książkach się zdarza. Ich relacje nie są proste. Ona jest w stałym związku, on wydaje się być luzakiem, który nie myśli poważnie o przyszłości. Ona kieruje się rozsądkiem, on żyje chwilą. Jednak z czasem odkrywają, że oboje w sobie nawzajem budzą pasje i uczucia skrywane przed światem. Uświadamiają sobie czego pragną, poznając siebie, kłócąc i drocząc się ze sobą, irytują siebie nawzajem, a jednak ich sąsiedzka znajomość nie kończy się od tak. Tam gdzie czytelnik myśli, że historia się kończy, okazuje się, że jest jeszcze coś. Coś mi mówi, że już przewidzieliście happy and, ale jest jeszcze coś. Nie powiem Wam co, przeczytajcie i sami się przekonajcie jak potoczyły się losy tych dwojga? Czy wyznali sobie miłość? Jeśli tak, co się stało, że ich szczęście zostało przerwane? Czy udało im się pokonać przeszkodę?

sobota, 12 listopada 2016

Guillaume Musso - Telefon od anioła



Guillaume Musso
Telefon od anioła

Tł. Joanna Prądzyńska
Albatros 2015
wyd. 5
Liczba stron: 416

Wyzwania:
9/52 - 2016 r.

Ocena: 8/10  



Żyjemy w czasach, gdzie nowe technologie otaczają nas z każdej strony. Telefon komórkowy niegdyś luksus dla wybranych, dziś jest dostępny niemalże dla wszystkich. Towarzyszy nam każdego dnia, służy nam do wykonywania połączeń, pisania smsów, wysyłania maili, robienia zdjęć, nagrywania filmików i wielu innych rzeczy. Co chwilę powstają nowe aplikacje, które mają ułatwić nam pozornie zarządzanie czasem. Podejrzewam, że znaczna większość z nas, w większym lub mniejszym stopniu jest uzależniona od tego cudu/przekleństwa techniki. Jaka jednak byłaby nasza reakcja nad jego nagłą utratą? Serce by się na moment zatrzymało? Wpadlibyśmy w panikę? A może załatwilibyśmy sobie nowy aparat szybko zapominając o starym modelu? A co z poczuciem naszej prywatności? Mielibyście stracha, że ktoś przejrzy wasze kontakty, przeczyta smsy, przejrzy zdjęcia, filmiki, maile, rzeczy, których nikt inny nie powinien widzieć? Pewnie powiecie, że nic takiego się nie stanie, w końcu są zabezpieczenia hasłem. Ale gdyby one nie wystarczyły, co wtedy? A teraz sytuacja z drugiej strony, jesteście w posiadaniu cudzego telefonu. Uszanowalibyście prywatność jego właściciela? Nie korciła by Was zwykła ciekawość co się znajduje na telefonie? Kim jest jego właściciel? Czym się zajmuje? Co ukrywa przed światem?

Wiele pytań, wiele gdybań, a przed takimi dylematami stanęli właśnie bohaterowie powieści Guillaume Musso pt., „Telefon od anioła”. Madeline paryska kwiaciarka i Jonathan znany szef kuchni wiodą swoje życia na dwóch kontynentach. Ona w Paryżu, on w San Francisco. Zbiegiem okoliczności, zrządzeniem losu, a może zwykłym przypadkiem i pechem ich życia się ze sobą spotkały. To niezbyt uprzejme spotkanie nie tylko skończyło się na wzajemnej niechęci, ale również zamianą telefonów. Gdy się tylko orientują, okazuje się, że dzieli ich ogromna odległość i obopólna niechęć. Łączy ich natomiast fakt zamiany telefonów, ciekawość i pewien fakt z przeszłości. Co  tego wyniknie? Tego dowiedzą się tylko Ci, którzy sięgną po tę książkę.

To jest moje pierwsze spotkanie z twórczością Musso i muszę przyznać, że niezwykle udane. Nie sądziłam, że thriller romantyczny może okazać się interesujący, wciągający, zaskakujący. Przewidywałam raczej, że watek miłosny weźmie górę nad sensacją, ale na szczęście się pomyliłam. Naprawdę miałam udany dzień z tą książką. Spodobał mi się pomysł autora, ale jeszcze bardziej jego wykonanie. 

Po pierwsze styl autora, bardzo przypadł mi do gustu. Niewymuszone dialogi, sprawnie poprowadzona fabuła, lekkość pióra, która wciągnęła mnie tak, że 407 stron przeczytałam w jeden dzień. Wątek miłosny i kryminalny jak najbardziej idą w parze, żaden nie góruje nad drugim.  Co prawda jedna rzecz wydaje się dość naiwna, ale przymykam na to oko.  Nie zabrakło mi także elementu zaskoczenia i wymsknęło mi się nieme zdumienia „Ooo”. Same postacie też zostały sprawnie wykreowane, nie ma w nich sztuczności. Ich tajemnice, przeszłość stopniowo są odkrywane, nie za wolno, nie za szybko, tak w sam raz. Stopniują ciekawość czytelnika, co jest na plus. Po koniec powieści, akcja nabiera tempa. Sam finał pozostawił mi pewien niedosyt, zabrakło mi pewnego domknięcia między Madeline, a człowiekiem z przeszłości, ale być może to tylko moje wrażenie.

Ogólnie jeśli ktoś poszukuje lekkiego kryminału z wątkiem miłosnym, to jest to książka dla niego. Dla mnie to dopiero początek z twórczością Musso i chętnie sięgnę po jego inne książki. Może coś polecacie?

wtorek, 30 sierpnia 2016

Penny Blubaugh - Mrok kwiatów

              
Penny Blubaugh
Mrok Kwiatów

Tł. Joanna Lipińska
Amber 2011
wyd. 1
Liczba stron: 255

Wyzwania:
8/52 - 2016 r.

Ocena: 2/10   


Jak ta książka znalazła się w moim zbiorze?
Najpierw zobaczyłam okładkę. Piękna, przykuwająca uwagę, intrygująca, tajemnicza a nawet ciut złowroga. Potem przeczytałam opis na tylnej okładce. Okazało się, że to coś jak najbardziej dla mnie. I na końcu cena 9.45 zł. Kto by się nie skusił? Ano ktoś, kto wcześniej nie zapoznał się z opiniami o książce.

Czego się spodziewałam?
Wspaniałej przygody. Tajemniczych istot, fantastycznej magicznej krainy, grupy postaci, które mnie zachwycą.

Co dostałam?
Najchętniej napisałabym, że gówno, tylko zapakowane w sreberko od czekolady, aby ładnie pachniało. Jeszcze chyba o żadnej książce nie powiedziałam, czegoś podobnego, cóż zawsze musi być ten pierwszy raz! Co mnie zatem  rozczarowało? Korci by napisać, że wszystko, ale po kolei.
  1. Styl autorki. Nie jest to powieść (nie wiem czy tak powinnam określać tę książkę)wysokich lotów. Język jest prosty, niewymagający, bardziej może dla młodszego czytelnika, choć czytałam nie jedną powieść dla młodzieży, gdzie styl autora/autorki był wprost fenomenalny i zaskakujący. Tutaj tego nie ma. Czułam się wręcz jak idiotka. Z każdą stroną coraz bardziej zniesmaczona, zmęczona i znudzona. Mimo 255 stron męczyłam się okrutnie. Tego typu książki powinno się pochłaniać w dzień, a nawet w pół dnia, mnie zajęło to niemalże 3 tygodnie… Bez dalszego komentarza.
  2. Nie wykorzystany potencjał. Chyba nie ma nic gorszego, gdy autor/ka mają dobry pomysł, ale kompletnie nie umieją go wyeksponować, albo wydaje im się, że popełnili atrakcyjne dzieło. Co myśli autorka o swojej książce – nie wiem i nie będę tego oceniać. Fakt jest taki, że bardzo spodobał mi się opis książki (to, że odbiega nieco od treści to już inna para kaloszy).  Grupa ludzi i elfów, która tworzy grupę scenicznych banitów, wystawiający sztukę przeciwko polityce, ustrojowi w zasadzie wszystkiemu z czym się nie zgadzają może niebyła by tak atrakcyjna, gdyby nie magia. Nie jakieś tam sztuczki mające na celu oszukać oko widza, ale prawdziwa magia i prawdziwe postacie magiczne z Krainy Magii. To tworzyło intrygującą mieszankę. Z pozoru. Nawet nazwa tej krainy niczym nie zaskakuje. Może był taki zamysł, bez udziwnień, po prostu prosty? Lubię prostotę w książkach, ale bez przesady… Przyczepię się jeszcze do charakteru tej Krainy Magii – miała być taka straszna, okrutna, niebezpieczna dla śmiertelników, a okazało się, że w cale nie jest tak źle.
  3. Czas akcji. Naprawdę do tej pory nie wiem, jaki to konkretnie okres w dziejach ludzkości.
  4. Postacie. Czasami kiepskiej książce skórę ratują jej bohaterowie. Jednak nie w tym przypadku. Dialogi między nimi wydawały mi się strasznie sztuczne. Zero emocji. To, że Łucja co chwilę wpadała w stan rozpaczy, nie oddawał charakteru sytuacji. Wręcz przeciwnie, za każdym razem gdy czytałam, że Łucja zaraz się popłacze, miałam ochotę wyrzucić książkę przez balkon (mieszkam na czwartym piętrze, wiec na pewno bym po nią nie pobiegła).Nicholas i Persja=miłość? W którym momencie? Nie kupuję tego ich uczucia. I już nawet dalej się nie rozpisuję.


Podsumowując, gdybym wcześniej znała opinie o tej książce nie kupiłabym jej nawet za niecałe 10 zł. Poza ładną okładką, książka ta absolutnie nie wnosi niczego nowego. Jedyne co mi pozostaje to szybko przeczytać coś fajnego, aby jak najszybciej zapomnieć o tym koszmarku. NIE POLECAM!

piątek, 26 sierpnia 2016

Kiedy życzenia się spełniają - Adena Halpern "29"

Adena Halpern
29

Tł. Anna Zielińska
Świat Książki 2015
wyd. 1
Liczba stron: 301 [3]

Wyzwania:
7/52 - 2016 r.

Ocena: 8/10    




Kiedy przeczytałam opis tej książki bardzo chciałam ją przeczytać. Główna bohaterka - Ellie Jerome jest 75 letnią kobietą. Być może to nie zachęca do lektury, ale zawsze jest jakieś „ale”, bowiem starsza pani ma w sobie może nie tyle dziecko, co figlarność kobiety w kwiecie wieku.  Jej pragnieniem jest znów mieć piękne i młode ciało. W swoje urodziny wypowiada takie życzenie i ku jej zaskoczeniu się ono spełniło. W tym momencie zaczyna się dzień pełen zabawnych sytuacji, nowych wrażeń i odkryć, a przede wszystkim zrozumieniu, że nie warto niczego żałować.

"Bierzcie od życia wszystko, czego chcecie. A jeżeli w efekcie coś was rozczaruje, nie postrzegajcie tego jako porażki. Potraktujcie to jako nauczkę i żyjcie dalej."

Trochę czasu mi zajęło zanim postanowiłam coś naskrobać na temat tej książki. Jedno jest pewne, tę powieść trzeba przeczytać. Choć fabuła jest przewidywalna, nie ma w niej zwrotów akcji, które powodują efekt „łaaał”, to jest to historia w pewien sposób magiczna. Ktoś mógłby się przyczepić i powiedzieć, że książka ta jest prosta jak konstrukcja cepa, ale w tym moim zdaniem tkwi cały szkopuł. Adena Halpern nadała tej powieści lekkość, która sprawia, że czyta się ją naprawdę łatwo, szybko, przyjemnie ale również z poczuciem, że nie jest to od tak zwykła kolejna opowiastka nic nie wnosząca. Jeżeli ktoś zacznie czytać te książkę odkryje, że książka ta przedstawia nam życiowe prawdy. A wszystko to za sprawą głównej bohaterki jest nie tylko ciepłą osobą, ale również mającą w sobie dużo dystansu. Adena Halpern świetnie wykreowała jej postać. Po prostu nie da się jej nie polubić.


Jest to książka, przy której można się pośmiać, wzruszyć, a także zastanowić. Nie trzeba stać na progu 30 czy kończyć 75 lat, aby sięgnąć po tę powieść. Jest dla każdego, bo każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Wiem jedno po tej lekturze inaczej spojrzałam na życie i to w pozytywnym znaczeniu. Wiec jeśli zobaczycie tę książkę, a nie mieliście okazji jej czytać, koniecznie po nią sięgnijcie ;)

wtorek, 16 sierpnia 2016

LBA od Zuzanny K.

Ostatnio spotkała mnie miła niespodzianka, w postaci LBA. Za nominację dziękuję Zuzannie K. z blogu Ogród Książek. Pytania sa bardzo kreatywne, więc z przyjemnością na nie odpowiem :) Z góry przepraszam, że się tak rozpisałam ;)


1. Co chętniej przeczytasz: ostro krytykowaną książkę Twojego ulubionego autora czy wychwalaną pod niebiosa z gatunku, za którym nie przepadasz?

Odkąd pamiętam zawsze idę pod prąd, w każdej dziedzinie życia. Z książkami mam tak samo. Jeżeli widzę nachalnie promowana książkę, i „cud, miód, malina” opinie o niej, to tym bardziej nie mam ochoty na taką pozycję. Wobec tego zdecydowanie wolę przeczytać, swojego ulubionego autora mimo niepochlebnych opinii. Wiem czego mogę się po nim spodziewać i mam porównanie odnośnie do poprzednich dzieł. To co innym się nie podoba, mnie urzeka.

2. Gdybyś mógł/mogła założyć własne wydawnictwo, co byś publikował(a) i dlaczego akurat to?

Oj ciężko by mi było się zdecydować na jeden gatunek. Zresztą obecnie trudno o powieść, która nie mieszałaby się z innym (może poza paroma przykładami), co czasami wychodzi na plus, a czasami na minus. Uwielbiam fantastykę, nie pogardzę literaturą grozy, czy też dobrą powieścią romansowo-obyczajową. Prawdopodobne jest więc, że publikowałabym te trzy gatunki. Dlaczego? To proste: któryś z tych gatunków na pewno by znalazł swoich odbiorców to po pierwsze, każdy z nich jest inny, poszczególne tytuły wyróżniały by się nie tylko fabułą, ale przede wszystkim szata graficzną, co przykuwałoby uwagę to po drugie, a po trzecie po co się ograniczać? ;)

3. Harry Potter zostawił Ci w testamencie Kamień Wskrzeszenia. Którą książkową postać przywrócisz do życia i dlaczego?

Zdecydowanie Pan Kadam z „Klątwy Tygrysa”. Przesympatyczna postać, posiadająca wielką mądrość nie tylko naukową, ale także życiową.

4. Co bardziej do Ciebie przemawia: wygodny przepastny fotel + ciepły kocyk + aromatyczna kawa + ewentualnie jakiś zwierz (w dowolnej konfiguracji, np. kawa z kotem, kot z kawą, kot w kawie) czy może spacer jakąś zapomnianą ścieżką + ciepły letni deszcz + pachnące bzy?

Obie wersje kuszące i dające poczucie relaksu i komfortu. Zatem wybieram opcję pierwszą w okresie jesienno-zimowym, natomiast wiosną rozwiązanie numer 2. Po co wybierać, skoro można mieć obie te rzeczy, tylko w różnym czasie? ;)

5. Jaki książkowy zwierz najbardziej nadawałby się do pilnowania podwórka?
Za dnia tygrys, a nocą książę ;)

6. Zaglądasz do starej szafy swojej babci, a tam... księga zaklęć. I to nie byle jaka, tylko takie wielkie, opasłe tomisko. Co robisz?
Zwołuję sabat czarownic, rozpalam ognisko i robimy użytek z księgi (tylko w dobrych celach)

7. Pozostając w temacie zaklęć: ktoś mocno Ci podpadł - w co go zamienisz (lub jaki urok na niego rzucisz)?

Cóż, nastąpi tu mały konflikt interesów odnośnie do punktu 6. Ale tylko głupiec nie zmienia zdania, prawda? Jeżeli ktoś mocno mi podpadł, to nie ma zmiłuj. Rzuciłabym na tą osobą urok, który myślę byłby niezłą nauczką. Każda przykrość, każdy zły uczynek popełniony przeciwko innej osobie (nie tylko mnie), wracałaby do tej osoby podwójnie. Czułaby smutek, uczucie upokarzania, ból tej osoby, której by dokuczała. Wydaje mi się to sprawiedliwe...a nawet bardzo.

8. Dlaczego pokrywy od studzienek kanalizacyjnych są okrągłe?
Żeby bazyliszek mógł swobodniej podróżować.

9.  Kim mógłbyś/mogłabyś być w poprzednim wcieleniu?
Hmmm…. Jeśli chodzi o wcielenie zwierzęce to zapewne kotem i dlatego teraz tak bardzo je ubóstwiam. Natomiast jeśli chodzi o wcielenie ludzkie, to mogłabym być aktorką np. Audrey Hepburn, czemu nie...

10.  Jak wyglądałby Twój wymarzony kącik do czytania?

Marzy mi się, szeroki parapet, tak szeroki by zmieściły się wygodne, mięciusie poduchy, mój kot i polarowy koc. Do tego woal lub delikatne zasłony, które tworzyłyby coś al'a baldachim. Widok na morze lub góry byłby idealnym dodatkiem.

11. Czy zdarza Ci się głośno komentować książkę w trakcie czytania lub wykrzykiwać coś (do samego siebie), w stylu "w mordę jeża, co ty wyprawiasz"?!

Standardowo. Gorzej, gdy ma to miejscu w miejscu publicznym, ludzie się wtedy dziwnie patrzą :P

Hmm kogo by tu jeszcze nominować? Już wiem:

A to pytania dla Was:
1. Jakie dwie różne książki połączył/a byś w jedną powieść? Dlaczego?
2. NASA wybrało Cię do tajnego programu kosmicznego nowo odkrytej planety. Możesz zabrać ze sobą notes, długopis i tylko jedną książkę. Jaką? Czy pokusisz się o napisanie kontynuacji, a może napiszesz coś swojego?
3. Wygrywasz równy milion. Podatek od wygranej będzie Ci darowany, ale pod warunkiem, że nie kupisz ani jednej książki. Co robisz z tą kwotą?
4. Zgubiłeś/aś się w lesie w obcym kraju. Jakie magiczne stworzenie napotykasz i jak przebiega spotkanie?
5. Dostałeś/aś w prezencie pierścień, który na zawsze (bez możliwości powrotu) może przenieść Cię do Twojej ulubionej, książkowej krainy. Co robisz? 
6. Twój ulubiony autor proponuje Ci napisanie wspólnej książki. Kim jest ten autor i o czym byście napisali powieść?
7. Masz do wyboru: zmarznąć z książką w dłoniach, lub ogrzać się ja spalając. Jaką podejmujesz decyzję?
8. Najdziwniejsze miejsce, w którym czytałeś/aś książkę to...?
9. Jak zaczęła się Twoja miłość do książek?
10. Co było dla Ciebie najtrudniejsze w prowadzeniu bloga?
11. Które z tych pytań jest najmniej ciekawe?



wtorek, 31 maja 2016

Charlotte Link - Drugie dziecko


Charlotte Link
Drugie dziecko

Tł. Dariusz Guzik

Sonia Draga 2011
wyd. 1
Liczba stron: 520

Wyzwania:
6/52 - 2016 r.
Ocena: 7/10



Kiedyś już pisałam, że rzadko sięgam po literaturę z gatunku kryminał, sensacja czy thriller. Jednakże nasłuchałam się tyle dobrego o Ch. Link, że postanowiłam sięgnąć po jej dzieła. Wybórł padł na "Drugie dziecko".

O czym jest ta książka? Najogólniej rzecz ujmując: o morderstwach, ale było by to zbyt duże uproszczenie. Akcja powieści toczy się małym, nadmorskim miasteczku w Anglii. Pewnego dnia zostaje odnalezione ciało młodej dziewczyny. Niewątpliwym jest, że została zamordowana w bestialski sposób. Kilka miesięcy później, nieopodal samotnej farmy zostaje odnalezione kolejne ciało. Tym razem starszej kobiety. W przypadku obu zbrodnia policja rozkłada ręce, gdyż nie mają żądnego punktu zaczepienia, czy też niezbitych dowodów. Jednakże ambitna pani detektyw Valerie Almond zrobi wszystko by odnaleźć sprawcę, za wszelką cenę. Czy jej się to uda? Czy obie zbrodnie coś łączy? Kto jest mordercą? Czy list starej kobiety będzie wskazówką do rozwiązania sprawy?

Muszę przyznać, że trochę zajęło mi przeczytanie tej książki, nie dlatego, że była nudna, po prostu moja wena do czytania przychodziła do mnie ratalnie. Jednakże, gdy już ostatecznie wzięłam się za lekturę, nie mogłam sie od niej oderwać. Ch. Link potrafi zbudować klimat, uknuć intrygę trzymając w napięciu i niepewności. W mojej głowie kłębi się kilka myśli i w zasadzie trudno mi podjąć decyzję od czego zacząć. 

Powieść została skonstruowana tak, że czasy współczesne przeplatały się, ze wspomnieniami zabitej starszej kobiety - Fiony. Tutaj łączą się losy zarówno jej, jak i jej przyjaciela, który wraz z córką mieszka na farmie, gdzie nieopodal znaleziono ciało kobiety. Oboje znają się od czasów II wojny światowej i oboje przez całe swoje życie skrywali pewną tajemnicę, która rzuca cień na ich reputację. Czytelnik ma okazję te historię poznawać powoli, z listów pisanych przez Fionę do starego przyjaciela. Taka przeplatanka, nie powiem może irytować i intrygować jednocześnie. Czy owe listy zdobyte po kryjomu są wskazówką do rozwiązania tej zbrodni? Kto znał ich historię i dlaczego miałby zabić starszą panią?Jak to ma się do morderstwa młodej dziewczyny? Na te pytania Wam nie odpowiem, bo nie byłoby elementu zaskoczenia.

W trakcie czytania książki miałam swoje typy potencjalnego mordercy. Jednakże, jak się później okazało były błędne. Niektórzy czytelnicy w swoich opiniach zaznaczali, że podejrzewali od samego początku pewną osobę i w sumie przewidzieli bieg wydarzeń. Mnie autorka zaskoczyła, co uważam za duży plus, chociaż z drugiej strony jest to dopiero mój drugi kryminał w życiu, więc możliwe, że nie mam wyrobionych schematów przewidywania w tego typu książkach., co w sumie mnie cieszy bo mam większą frajdę z czytania ;) Wracając do wątku, zostałam zmylona, bo absolutnie byłam przekonana o winie pewnej osoby, a okazało się zupełnie inaczej. Myślę, że to zasługa dobrze poprowadzonych postaci. Aczkolwiek były sytuacje, w których zachowanie bohaterów mnie irytowało. Szczególnie kreacje kobiet, które zostały przedstawione jako słabe, płaczliwe kobitki. W pewnym momencie miałam dość tych szlochów. Mężczyźni też mieli swoje wady. 

Przyczepię się także trochę do zakończenia, które traktuje jako mało dopracowane. Czułam, że czegoś brakuje. Sprawa morderstwa starszej kobiety, owszem zostało rozwiązanie. Jednakże cały czas nurtowało mnie, co z tym pierwszym morderstwem. Niby znalazł się podejrzany, ale nie było na niego żadnych mocnych dowodów. Zakończenie sprawy morderstwa tej młodej dziewczyny, w pewnym momencie zostało zepchnięte na drugi plan, aż w końcu zapomniane. Po przeczytaniu książki pojawiło się moje pytanie: po co w ogóle to pierwsze morderstwo było? Żeby zmylić czytelnika? By pokazać, że nie wszystko da się rozwiązać (czyżby zbrodnia doskonała istniała)? Moim zdaniem wątek niedopracowany.

Ogólnie polecam te powieść, bo mimo wszystko czytało się ją przyjemnie.
Moja ocena 7/10.